Od zawsze myślałem o fachu modela chodzącego po światowych wybiegach u najwybitniejszych projektantów. Lecz gdy zjawiła się propozycja dorobienia jako foto
3 model
1 w sesji reklamowej producenta wypuszczającego na polski sektor nowy jogurt, decyzję podjąłem w ułamku sekundy – biorę. Zdjęcia miały się odbyć w studiu fotograficznym w wieżowcu niedaleko mojej dzielnicy. Gdy do niego wstąpiłem zaskoczyły mnie klima oraz ilość profesjonalnego sprzętu całkowicie przygotowanego do startu pracy. Uścisnąłem sobie rękę z pierwszym fotografem, gościem od ustawienia świateł oraz makijażystką, która od razu wzięła się do pracy nakładając mi na twarz puder i podając konkretne ubrania. Dowiedziałem się, że sesja, do której jestem zaangażowany mają być wykorzystane do billboardów/posterów i tych ukazujących się w prasie. Przedmiotem reklamy był jogurt z niewielką zawartością tłuszczu dlatego w elementami sceny były chmury błękit, trawa łączone z przyrodą. Pozowałem głównie z uśmiechnięty od ucha do ucha trzymając w ręku łyżkę z porcją jogurtu, który jak na mój gust nie wyróżniał się na tle konkurencji. Byłem rozliczany z tego aby w jak najbardziej przekonujący sposób wyrazić swój niepohamowany zachwyt nad nowym towarem. Ja się zachwycałem, a fotograf strzelał fotki. Nic trudnego, a rzemiosło solidnie płatne. Całość trwała kilka ładnych godzin. Po zakończeniu zdjęć nie byłem w stanie patrzeć na jogurt przez następnych kilkadziesiąt dni. Zdjęcia w których byłem głównym bohaterem były tylko pierwszą częścią procesu. Musiały one zostać poddane obróbce, zatwierdzone, wybrane, a następnie specjaliści mieli wpaść na chwytliwy slogan reklamowy i zaplanować kampanię w czasie. Plakaty ze mną ukazały się w mieście po kilku miesiącach, podobnie jak jogurt. Wyników jego sprzedaży nie pamiętam lecz wiem, że zdjęcia
2 reklamowe to bułka z masłem.